czwartek, 30 maja 2013

marchewkowy potwór

Dzisiaj był zupełnie zwyczajny dzień. W sumie jakby się tak uprzeć to nic by się nie znalazło do opisywania. Rodzinka już dojechała na miejsce ale zobaczymy się dopiero jutro. Jeszcze nie wiem co będziemy wyczyniać. Pewnie se gdzieś pojedziemy.
Doktor L. karmi Plujka marchewką. Jakoś nie umiałam mu przemówić do rozsądku, że 22 to nie jest najlepsza pora na taki posiłek.. no cóż.. niech on potem wstaje do niego jak go będzie w nocy bolał brzuszek.
No po prostu eksperymenty na dzieckach przeprowadza  :P
Jednakowoż marchewka bardzo mu smakowała i pochłonął znamienitą większość sporej porcji. Buźka była otwarta w oczekiwaniu na kolejne porcje.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz