Ojaa.. to się dawno nie pisało, ale już się poprawiam.
Z Ziemniakiem spędziłam całkiem przyjemny weekend. Połaziło się po sklepach. Swoją drogą to dziwne uczucie wejść do takiego odzieżowego z wózkiem i zamiast przeglądać ubrania dla 'poważnych' ludzi to iść na dział młodzieżowy. Zaopatrzyłam się w kapelusz.
W niedzielę przyjechał doktor L. z kwiatami i prezentem z okazji mojego pierwszego Dnia Matki. Cudnie.
Niedługo potem pojechaliśmy zawieźć Ziemniaka vel. Kartofla na lotnisko. Z wieczora spotkanie rodzinne i brat doktora zgodził się być ojcem chrzestnym dla Plujka.
Następnie cały tydzień zleciał masakrycznie szybko. Obejrzeliśmy dwa domy, może dostaniemy kredyt a wtedy czeka nas przeprowadzka i jeszcze więcej zamieszania, ale miłego, bo urządzanie własnego domu. No to teraz nic tylko trzymać kciuki!
Plujek skończył wczoraj 4 miesiące! Z tej okazji zaserwowaliśmy mu "pyszne" zmielone brokuły, które o dziwo nawet mu smakowały. Za dwa tygodnie chrzest.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz