Dzisiaj był zupełnie zwyczajny dzień. W sumie jakby się tak uprzeć to nic by się nie znalazło do opisywania. Rodzinka już dojechała na miejsce ale zobaczymy się dopiero jutro. Jeszcze nie wiem co będziemy wyczyniać. Pewnie se gdzieś pojedziemy.
Doktor L. karmi Plujka marchewką. Jakoś nie umiałam mu przemówić do rozsądku, że 22 to nie jest najlepsza pora na taki posiłek.. no cóż.. niech on potem wstaje do niego jak go będzie w nocy bolał brzuszek.
No po prostu eksperymenty na dzieckach przeprowadza :P
Jednakowoż marchewka bardzo mu smakowała i pochłonął znamienitą większość sporej porcji. Buźka była otwarta w oczekiwaniu na kolejne porcje.
czwartek, 30 maja 2013
środa, 29 maja 2013
poniedziałko-wtorko-środa
Kurczaczki, to znowu mi się przerwa zrobiła, ale już nadrabiam.
W poniedziałek spotkałam się z inną dziewczyną z Polski, która mieszka bardzo blisko i też ma małego synka. Było naprawdę fajnie. Pogoda była przepiękna, spacerowałyśmy sobie po parku i (przynajmniej ja) nagadałam się po polsku wystarczająco. Tego samego dnia wieczorem mieliśmy przygotowanie do chrztu w kościele. Obgadaliśmy wszystko także teraz już nic tylko czekać do soboty.
Wczoraj natomiast doktor L. skończył swój wielki projekt w pracy i wszyscy odetchnęliśmy z ulgą. Chociaż trochę wszystko wróci do normalnego toku dnia. Odwiedziło nas też paru znajomych z jego pracy. Ciacho się zjadło i tyle. Później spotkanie z sąsiadem i omawianie jeszcze raz chrztu. W sumie siedzieliśmy tam prawie do północy. Plujek dostał piękny album do uzupełnienia o chrzcie.
Dzisiaj jeszcze tylko środa zleci a jutro moi przyjeżdżają. Jeszcze nie wiem o której dokładnie ale pewnie dzień miło upłynie na czekaniu. Niestety pogoda dzisiaj już znowu okropna. Pada. Mam nadzieję, że przynajmniej w piątek i sobotę nie będzie padać. Grrr.
Poprawiam sobie nastrój batonikami MilkyWay : P
W poniedziałek spotkałam się z inną dziewczyną z Polski, która mieszka bardzo blisko i też ma małego synka. Było naprawdę fajnie. Pogoda była przepiękna, spacerowałyśmy sobie po parku i (przynajmniej ja) nagadałam się po polsku wystarczająco. Tego samego dnia wieczorem mieliśmy przygotowanie do chrztu w kościele. Obgadaliśmy wszystko także teraz już nic tylko czekać do soboty.
Wczoraj natomiast doktor L. skończył swój wielki projekt w pracy i wszyscy odetchnęliśmy z ulgą. Chociaż trochę wszystko wróci do normalnego toku dnia. Odwiedziło nas też paru znajomych z jego pracy. Ciacho się zjadło i tyle. Później spotkanie z sąsiadem i omawianie jeszcze raz chrztu. W sumie siedzieliśmy tam prawie do północy. Plujek dostał piękny album do uzupełnienia o chrzcie.
Dzisiaj jeszcze tylko środa zleci a jutro moi przyjeżdżają. Jeszcze nie wiem o której dokładnie ale pewnie dzień miło upłynie na czekaniu. Niestety pogoda dzisiaj już znowu okropna. Pada. Mam nadzieję, że przynajmniej w piątek i sobotę nie będzie padać. Grrr.
Poprawiam sobie nastrój batonikami MilkyWay : P
niedziela, 26 maja 2013
prognoza na jutro
Plujek mnie od dwóch dni wykańcza. Mam nadzieje, że te zęby mu już szybko wyjdą bo jak tak będzie wył i 'gryzł' moje palce to zostanę "szalonym człowiekiem, któremu dziecko połamało palce dziąsłami".
Ciekawe..
Doktor L. kończy projekt. Mam nadzieję, że uda im się go zakontraktować bo jak tyle jego pracy i moich nerwów pójdzie na marne to po prostu szkoda nawet słów.
Poznałam (na razie przez internet tylko) jedną dziewczynę - Polkę z mojego miasta, która też ma małe dziecko. Jutro się spotykamy po raz pierwszy. Nie mogę się doczekać! Muszę przecież kiedyś zacząć mieć tu swoich znajomych. Jutro też przygotowanie przedchrzcielne. Ciekawe jak będzie to wyglądało. No nic pewnie opowiem jak wrócę.
sobota, 25 maja 2013
flaki z olejem
Doktor L. teraz zapracowany, że ho ho i jeszcze trochę. Jakby nie musiał jeść i oczywiście kawy to by już w ogóle zza komputera nie wstawał. No ale cóż. Wspieram i staram się ogarniać Plujka i wszystko, żeby mu ułatwić.
Właśnie co do Plujka to wczoraj pierwszy raz się śmiał na głos. No jakież to słodkie było! Kolejny krok do przodu.
I tak na nic nie ma czasu. Kupiłam sobie kiedyś Znaną-Gazetę-Geograficzną, żeby potłumaczyć i przy okazji się ciekawych rzeczy podowiadywać ale po prostu nie ma kiedy. Masakra.
Wysłałam jedno zgłoszenie.. zobaczymy co z tego będzie. Pewnie nic, ale nie ukrywam, że kasa by się przydała.
A dzisiaj to po prostu flaki z olejem. I tyle. O!
Właśnie co do Plujka to wczoraj pierwszy raz się śmiał na głos. No jakież to słodkie było! Kolejny krok do przodu.
I tak na nic nie ma czasu. Kupiłam sobie kiedyś Znaną-Gazetę-Geograficzną, żeby potłumaczyć i przy okazji się ciekawych rzeczy podowiadywać ale po prostu nie ma kiedy. Masakra.
Wysłałam jedno zgłoszenie.. zobaczymy co z tego będzie. Pewnie nic, ale nie ukrywam, że kasa by się przydała.
A dzisiaj to po prostu flaki z olejem. I tyle. O!
czwartek, 23 maja 2013
wstrętny bałwan
Tak to jest jak się ludzie chcą odstresować, 'wyżyć' na żonie i mają pod ręką translator.
"-Ty jesteś, wstr(omg, how can you put four! letters at once and then just this 'ę' ?!)ętny bałwan" usłyszałam dzisiaj od doktora L.
No to się uśmiałam :D
Plany, te o których wspominałam zmierzają dużymi krokami do realizacji, ale na razie jeszcze nic nie mówię,
Plujek zacnie rośnie. Ma już 56 cm i prawie 5,5 kg. Wprawdzie na 4-miesięczne dziecko to on nie wygląda, ale przecież miał tyle do nadrobienia.
Ten tydzień jest taki zaganiany, że już by się przydał następny. A w następny - Kartoflu przybywaj!
I przybędzie. Z resztą rodzinki na półtora dnia.
A na koniec trochę folkloru z dzieciństwa ;)
"-Ty jesteś, wstr(omg, how can you put four! letters at once and then just this 'ę' ?!)ętny bałwan" usłyszałam dzisiaj od doktora L.
No to się uśmiałam :D
Plany, te o których wspominałam zmierzają dużymi krokami do realizacji, ale na razie jeszcze nic nie mówię,
Plujek zacnie rośnie. Ma już 56 cm i prawie 5,5 kg. Wprawdzie na 4-miesięczne dziecko to on nie wygląda, ale przecież miał tyle do nadrobienia.
Ten tydzień jest taki zaganiany, że już by się przydał następny. A w następny - Kartoflu przybywaj!
I przybędzie. Z resztą rodzinki na półtora dnia.
A na koniec trochę folkloru z dzieciństwa ;)
wtorek, 21 maja 2013
a day with(out) rain
" -Te, sprawdź jaka tam pogoda pod koniec tygodnia, może byśmy ci w końcu ten rower kupili i pojechali gdzieś na jakąś wycieczkę czy coś.
-13 stopni i deszcz, 10 stopni i deszcz, 9 stopni i ... o! nie ma deszczu!
- To nie musisz się tak spieszyć jeszcze z tym rowerem."
I tak oto zakup roweru został ponownie przełożony.
A za okno lepiej faktycznie nie wyglądać..
Wpadłam na jeden pomysł. W najbliższym czasie postaram się go wprowadzić w życie. Bardzo możliwe, że szybko okaże się niewykonalny, ale może będzie z tego coś więcej?
Niedługo powinnam się przekonać.
Dzisiaj to wybitnie nudnawa egzystencja ale jutro a szczególnie pojutrze będzie ciekawiej.
A Day Without Rain
-13 stopni i deszcz, 10 stopni i deszcz, 9 stopni i ... o! nie ma deszczu!
- To nie musisz się tak spieszyć jeszcze z tym rowerem."
I tak oto zakup roweru został ponownie przełożony.
A za okno lepiej faktycznie nie wyglądać..
Wpadłam na jeden pomysł. W najbliższym czasie postaram się go wprowadzić w życie. Bardzo możliwe, że szybko okaże się niewykonalny, ale może będzie z tego coś więcej?
Niedługo powinnam się przekonać.
Dzisiaj to wybitnie nudnawa egzystencja ale jutro a szczególnie pojutrze będzie ciekawiej.
A Day Without Rain
niedziela, 19 maja 2013
tydzień na skróty
Ojaa.. to się dawno nie pisało, ale już się poprawiam.
Z Ziemniakiem spędziłam całkiem przyjemny weekend. Połaziło się po sklepach. Swoją drogą to dziwne uczucie wejść do takiego odzieżowego z wózkiem i zamiast przeglądać ubrania dla 'poważnych' ludzi to iść na dział młodzieżowy. Zaopatrzyłam się w kapelusz.
W niedzielę przyjechał doktor L. z kwiatami i prezentem z okazji mojego pierwszego Dnia Matki. Cudnie.
Niedługo potem pojechaliśmy zawieźć Ziemniaka vel. Kartofla na lotnisko. Z wieczora spotkanie rodzinne i brat doktora zgodził się być ojcem chrzestnym dla Plujka.
Następnie cały tydzień zleciał masakrycznie szybko. Obejrzeliśmy dwa domy, może dostaniemy kredyt a wtedy czeka nas przeprowadzka i jeszcze więcej zamieszania, ale miłego, bo urządzanie własnego domu. No to teraz nic tylko trzymać kciuki!
Plujek skończył wczoraj 4 miesiące! Z tej okazji zaserwowaliśmy mu "pyszne" zmielone brokuły, które o dziwo nawet mu smakowały. Za dwa tygodnie chrzest.
Z Ziemniakiem spędziłam całkiem przyjemny weekend. Połaziło się po sklepach. Swoją drogą to dziwne uczucie wejść do takiego odzieżowego z wózkiem i zamiast przeglądać ubrania dla 'poważnych' ludzi to iść na dział młodzieżowy. Zaopatrzyłam się w kapelusz.
W niedzielę przyjechał doktor L. z kwiatami i prezentem z okazji mojego pierwszego Dnia Matki. Cudnie.
Niedługo potem pojechaliśmy zawieźć Ziemniaka vel. Kartofla na lotnisko. Z wieczora spotkanie rodzinne i brat doktora zgodził się być ojcem chrzestnym dla Plujka.
Następnie cały tydzień zleciał masakrycznie szybko. Obejrzeliśmy dwa domy, może dostaniemy kredyt a wtedy czeka nas przeprowadzka i jeszcze więcej zamieszania, ale miłego, bo urządzanie własnego domu. No to teraz nic tylko trzymać kciuki!
Plujek skończył wczoraj 4 miesiące! Z tej okazji zaserwowaliśmy mu "pyszne" zmielone brokuły, które o dziwo nawet mu smakowały. Za dwa tygodnie chrzest.
piątek, 10 maja 2013
album
Poszłam dzisiaj odebrać zdjęcia wywołane. Stwierdziłam, że Plujkowi album założę. Żeby nie tylko miał cyfrowe w komputerze do oglądania. Piękny dostaliśmy już dawno album, kupiłam wcześniej narożniki do zdjęć, wybrałam najcudowniejsze zdjęcia jakie tylko znalazłam i poukładałam. Wyszło super! Tyle wspomnień..
Jutro przyjeżdża Ziemniak. A ja planuję.
Jutro przyjeżdża Ziemniak. A ja planuję.
czwartek, 9 maja 2013
złość vs miłość
Czy ja jestem w jakiejś fazie psychologicznej czegoś? Bo zawsze ma To taki sam przebieg.Chyba muszę To uważniej poobserwować, albo zapytać Ją (nie wiem jaki mam Jej nadać pseudonim, więc na razie zostawiam tak jak jest). Byliście kiedyś na kogoś tak źli, że o byliście skłonni do różnych głupich/nieodpowiedzialnych/zmieniających biegi historii czynów? Mnie się to czasem zdarzy, z czego oczywiście dumna nie jestem. Potem jednak mój mózg opanowuje poczucie winy i bezsilności (co zrzucam na uczucie - nie wiem jakim cudem ale jednak - miłości). I tak wiszę sobie pomiędzy tą złością z jednej a miłością z drugiej. Oj gdyby powrót do 'macierzy' (ożesz po wklepaniu słowa macierz od razu w moim łbie pojawiła się macierz matematyczna... źle ze mną) nie był taki skomplikowany. Już bym tam była. Spowrotem tam gdzie czuję się przytulnie, gdzie w około ludzie, z którymi mogę porozmawiać, przytulić się, gdzie nigdy nie zostaję sama, nigdy nigdy nigdy. Tęsknię.
Piosenka na dzisiejszą noc. Można okrasić łezką jeżeli ktoś chce dotrzymać mi towarzystwa.
P.S. pozdrawiam A-dam dzisiaj. Kwiatek wam wszystkim w dupę.
Piosenka na dzisiejszą noc. Można okrasić łezką jeżeli ktoś chce dotrzymać mi towarzystwa.
P.S. pozdrawiam A-dam dzisiaj. Kwiatek wam wszystkim w dupę.
środa, 8 maja 2013
krzesło elektryczne
Gdyby zsyłali za popieprzenie emocjonalne na krzesło elektryczne to dzisiaj dostałabym conajmniej tysiąc wyroków.
wtorek, 7 maja 2013
wiosna
Wiosna zaczęła się już na dobre. Przynajmniej tu, w Depresji. Zielenie zaczynają się drzewić, kwity zaczynają kwiatnąć a kicki zajączkować po okolicy. Zresztą zwierzyniec znacznie różni się od mojego poprzedniego miejsca bo zamiast gołębi są mewy a dodatkowo jeszcze nietoperze. Także ten..
Postanowiłam dzisiaj wskrzesić mój marny "talent" i spróbować coś naszkicować. Dlategóż zasiadłam na ławeczce przy placyku, wyjęłam zeszycik i kredeczki i zaczęłam coś tam sobie bazgrać. Oczywiście szkic zwaliłam, wkurzyłam się i tak ta pierwsza po długim czasie próba się skończyła. Ale za to pokazałam się w mieście jako 'lokalny' weirdo. Sukces..
Płaszcz naprawiłam. Tzn guziki przeszyłam od nowa. Rezultat nie jest najgorszy, jestem nawet zadowolona. Dodatkowo zamówiłam odbitki zdjęć do albumu. Będą pod koniec tygodnia więc spełnię się trochę znowu artystycznie. Muszę napisać znowu do Rudzielca i się przypomnieć. Rudzielec to kolega doktora L. który gra na gitarze i czasami urządzamy sobie małe jam session. Czasami znaczy raz - do tej pory. Ale będzie częściej.
Doktor L. cały podekscytowany i nakręcony wyjazdem. Może nawet odlicza godziny? Któż to wie? Tak, wiem, zazdrosna jestem czasem okropnie. Przepraszam. Czasami po prostu ciężko cieszyć mi się jego szczęściem podczas gdy ja nie mam żadnego życia towarzyskiego. Obiecuję, nadrobię. Pomyślę.
Postanowiłam dzisiaj wskrzesić mój marny "talent" i spróbować coś naszkicować. Dlategóż zasiadłam na ławeczce przy placyku, wyjęłam zeszycik i kredeczki i zaczęłam coś tam sobie bazgrać. Oczywiście szkic zwaliłam, wkurzyłam się i tak ta pierwsza po długim czasie próba się skończyła. Ale za to pokazałam się w mieście jako 'lokalny' weirdo. Sukces..
Płaszcz naprawiłam. Tzn guziki przeszyłam od nowa. Rezultat nie jest najgorszy, jestem nawet zadowolona. Dodatkowo zamówiłam odbitki zdjęć do albumu. Będą pod koniec tygodnia więc spełnię się trochę znowu artystycznie. Muszę napisać znowu do Rudzielca i się przypomnieć. Rudzielec to kolega doktora L. który gra na gitarze i czasami urządzamy sobie małe jam session. Czasami znaczy raz - do tej pory. Ale będzie częściej.
Doktor L. cały podekscytowany i nakręcony wyjazdem. Może nawet odlicza godziny? Któż to wie? Tak, wiem, zazdrosna jestem czasem okropnie. Przepraszam. Czasami po prostu ciężko cieszyć mi się jego szczęściem podczas gdy ja nie mam żadnego życia towarzyskiego. Obiecuję, nadrobię. Pomyślę.
poniedziałek, 6 maja 2013
spacer
Właśnie wróciliśmy ze spaceru.I nawet lody zjedliśmy, herbatkę wypiliśmy. Normalnie mam wrażenie jakby doktor L. (a co, z małej go będę pisać) starał się nadgonić za ten przyszły weekend co go nie będzie. Tzn nie będzie go tu, bo zamiast tu, to będzie się z kumplami obijał po amsterdamskich pubach i pewnie znając ich to nie tylko pubach.. Nieobca jest mi wizja że skorzystają ze wszystkich "dobrodziejstw" tego sławnego miasta.
Kupiłam dzisiaj guziki do płaszcza. Ostatnio jeden zgubiłam więc musiałam chodzić cały czas w rozpiętym. Ale teraz sobie wymienię i będzie git.
Kończymy oglądać 7. sezon "Przyjaciół", karmię Plujka. Życie.
Kupiłam dzisiaj guziki do płaszcza. Ostatnio jeden zgubiłam więc musiałam chodzić cały czas w rozpiętym. Ale teraz sobie wymienię i będzie git.
Kończymy oglądać 7. sezon "Przyjaciół", karmię Plujka. Życie.
niedziela, 5 maja 2013
pomysł
Pomysłem zaczyna się wszystko co nie zaczyna się przypadkiem. Zabawne.
Nie ukrywam, że mój zapał też jest często tylko słomiany ale próbowanie różnych rzeczy w życiu to ważna sprawa. Niedawno rozmawiałam z kimś i z rozmowy wynikło, że nie za bardzo mam taką rzecz, w której jestem bardzo dobra. Nie ukrywam, że mnie to zasmuciło. W sumie 21 lat i żeby nie mieć "swojej" rzeczy? Mam parę rzeczy, które lubię i niby jestem w nich dobra, ale bez szaleństwa.
Dlatego szukam intensywnie i mam nadzieję, że wkrótce znajdę. Nie wiem czy ktoś mnie w ogóle czyta ale jeżeli tak i chce się podzielić jaka jest "jego rzecz", w czym jest super mocny i co uwielbia.
Poza tym niedziela minęła na poszukiwaniu roweru. Śmieszek brykał cały dzień. Totalnie się wymęczyłam ale i tak nie mogę się doczekać aż będzie popylał samodzielnie po mieszkaniu.
Zobaczymy co przyniesie czas.
Nie ukrywam, że mój zapał też jest często tylko słomiany ale próbowanie różnych rzeczy w życiu to ważna sprawa. Niedawno rozmawiałam z kimś i z rozmowy wynikło, że nie za bardzo mam taką rzecz, w której jestem bardzo dobra. Nie ukrywam, że mnie to zasmuciło. W sumie 21 lat i żeby nie mieć "swojej" rzeczy? Mam parę rzeczy, które lubię i niby jestem w nich dobra, ale bez szaleństwa.
Dlatego szukam intensywnie i mam nadzieję, że wkrótce znajdę. Nie wiem czy ktoś mnie w ogóle czyta ale jeżeli tak i chce się podzielić jaka jest "jego rzecz", w czym jest super mocny i co uwielbia.
Poza tym niedziela minęła na poszukiwaniu roweru. Śmieszek brykał cały dzień. Totalnie się wymęczyłam ale i tak nie mogę się doczekać aż będzie popylał samodzielnie po mieszkaniu.
Zobaczymy co przyniesie czas.
sobota, 4 maja 2013
rower
Nie jestem osobą typu 'rower'. Jakoś nigdy za nim nie przepadałam, także moje dwukołowe przejażdżki mogłabym policzyć na palcach obu rąk. Długo tak już jednak nie zostanie, gdyż Doktor L. postanowił już dłużej nie zwlekać z kupnem roweru dla mnie, cobyśmy mogli wszyscy zacząć wybierać się na wycieczki i ewentualnie jeżeli plan "basen" wypali, to dojeżdżać na basen ..
Ale to i tak sukces gdyż udało mi się `być jedyna osobą w Depresji bez roweru przez rok!
No nic, zobaczymy jak sprawa będzie postępować.
Poza tym spędziliśmy milo dzień na 'czarnym targu' gdzie przekąsiliśmy bułkę z krokietem, potem wizyta u teściów, którzy btw wybierają się w środę do Polski. Ciekawe.
Plujek śpi w wózku. Został tak po spacerze. Zaraz pewnie dopadnie go mały głód i zdecyduje się wydobyć donośny ryk na tą cześć. O właśnie ...
Ale to i tak sukces gdyż udało mi się `być jedyna osobą w Depresji bez roweru przez rok!
No nic, zobaczymy jak sprawa będzie postępować.
Poza tym spędziliśmy milo dzień na 'czarnym targu' gdzie przekąsiliśmy bułkę z krokietem, potem wizyta u teściów, którzy btw wybierają się w środę do Polski. Ciekawe.
Plujek śpi w wózku. Został tak po spacerze. Zaraz pewnie dopadnie go mały głód i zdecyduje się wydobyć donośny ryk na tą cześć. O właśnie ...
piątek, 3 maja 2013
Polka w Depresji
Jestem Polką. To sprawa, która nigdy się nie zmieni. Nie zmieniła się gdy zamieszkałam w Depresji i nie zmieniłaby się gdybym zamieszkała na drugim końcu świata. To sprawa, która napawa mnie niesamowitą dumą. I pomimo, że nie uczestniczę już tak aktywnie w tych narodowych wydarzeniach, to dzisiaj, w 222. rocznicę ustanowienia Konstytucji 3go Maja tęsknię trochę bardziej niż na codzień. Oglądam obchody rocznicowe w telewizji. Wiwat Konstytucja, wiwat 3.maja!
Wczoraj wieczorem korzystając z "edukacyjnej okazji" zapytałam Doktora L. czy wiedział, że polska konstytucja była pierwszą w Europie. No niestety, nie wiedział. Ale teraz już wie.
Już nie mogę się doczekać aż będę mogła Plujka uczyć o polskiej historii i jestem ciekawa czy on choć trochę poczuje się Polakiem..
A teraz coś bardziej 'przyziemnego'. Wczoraj Plujek postanowił zacząć rozmawiać, co bardzo mnie ucieszyło. Coraz więcej różnych dźwięków wydaje. Pięknie :D
Wczoraj wieczorem korzystając z "edukacyjnej okazji" zapytałam Doktora L. czy wiedział, że polska konstytucja była pierwszą w Europie. No niestety, nie wiedział. Ale teraz już wie.
Już nie mogę się doczekać aż będę mogła Plujka uczyć o polskiej historii i jestem ciekawa czy on choć trochę poczuje się Polakiem..
A teraz coś bardziej 'przyziemnego'. Wczoraj Plujek postanowił zacząć rozmawiać, co bardzo mnie ucieszyło. Coraz więcej różnych dźwięków wydaje. Pięknie :D
czwartek, 2 maja 2013
zaczątek
Już już miałam zacząć pisać aż tu nagle zaskoczyło nas mleko. Uciekało z przepastnego wora na jedzonko. Właścicielem tegoż szanownego brzucha jest mój syn zwany od niedawna plujkiem bądź śmieszkiem w zależności co też akurat poczynia. Plujek ma niecałe 4 miesiące. Tak naprawdę powinien mieć dopiero 2 ale potoczyło się inaczej.Uwielbia się chichrać i żółtego psa.
Ja natomiast uwielbiam Plujka i jego Papę (aka Doktora L).
Aktualnie ciągle aklimatyzuję się w Depresji choć mieszkam tu już ponad 10 miesięcy.
Wychowuję dzidźka.
Szukam jakiejś drobnej fuchy co by Papę trochę odciążyć i może zacząć choć drobinkę życia "wśród ludzi".
Ścigam marzenia. Kilka już udało mi się doścignąć, ale wiele jeszcze przede mną.
Ja natomiast uwielbiam Plujka i jego Papę (aka Doktora L).
Aktualnie ciągle aklimatyzuję się w Depresji choć mieszkam tu już ponad 10 miesięcy.
Wychowuję dzidźka.
Szukam jakiejś drobnej fuchy co by Papę trochę odciążyć i może zacząć choć drobinkę życia "wśród ludzi".
Ścigam marzenia. Kilka już udało mi się doścignąć, ale wiele jeszcze przede mną.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
