wtorek, 7 maja 2013

wiosna

Wiosna zaczęła się już na dobre. Przynajmniej tu, w Depresji. Zielenie zaczynają się drzewić, kwity zaczynają kwiatnąć a kicki zajączkować po okolicy. Zresztą zwierzyniec znacznie różni się od mojego poprzedniego miejsca bo zamiast gołębi są mewy a dodatkowo jeszcze nietoperze. Także ten..

Postanowiłam dzisiaj wskrzesić mój marny "talent" i spróbować coś naszkicować. Dlategóż zasiadłam na ławeczce przy placyku, wyjęłam zeszycik i kredeczki i zaczęłam coś tam sobie bazgrać. Oczywiście szkic zwaliłam, wkurzyłam się i tak ta pierwsza po długim czasie próba się skończyła. Ale za to pokazałam się w mieście jako 'lokalny' weirdo. Sukces..

Płaszcz naprawiłam. Tzn guziki przeszyłam od nowa. Rezultat nie jest najgorszy, jestem nawet zadowolona. Dodatkowo zamówiłam odbitki zdjęć do albumu. Będą pod koniec tygodnia więc spełnię się trochę znowu artystycznie. Muszę napisać znowu do Rudzielca i się przypomnieć. Rudzielec to kolega doktora L. który gra na gitarze i czasami urządzamy sobie małe jam session. Czasami znaczy raz - do tej pory. Ale będzie częściej.

Doktor L. cały podekscytowany i nakręcony wyjazdem. Może nawet odlicza godziny? Któż to wie? Tak, wiem, zazdrosna jestem czasem okropnie. Przepraszam. Czasami po prostu ciężko cieszyć mi się jego szczęściem podczas gdy ja nie mam żadnego życia towarzyskiego. Obiecuję, nadrobię. Pomyślę.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz